Odliczanie do setki: koncerty Artura Rubinsteina

19 stycznia 2015

owacje

30 maja 1975 Teatr Wielki w Łodzi. Fot. Jerzy Neugebauer. Z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina.

Wśród wykonawców, którzy koncertowali z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Łódzkiej, najważniejszy jest oczywiście pianista Artur Rubinstein. Artysta, który zyskał sławę i podziw na całym świecie, urodził się w Łodzi i tu rozpoczął swoją edukację muzyczną. Z tym miastem wiązały się jego pierwsze muzyczne przeżycia: tutaj bowiem nie tylko słuchał muzyki, ale także odbył swój pierwszy publiczny występ. Szczególne wspomnienia wiązał z salą Łódzkiego Domu Koncertowego przy ulicy Dzielnej, gdzie jako młody chłopak, 9 marca 1892 r., słuchał  koncertu młodego skrzypka Bronisia Hubermana. Tego dnia rozpoczęła się piękna, trwająca całe życie przyjaźń tych dwóch muzyków. W tej sali po raz pierwszy w życiu Rubinstein słuchał brzmienia orkiestry, a była to Orkiestra Juliusa Quasta Holenderskiego Stowarzyszenia Orkiestrowego w Arnhem. Tu wreszcie odbyły się jego wszystkie łódzkie koncerty (a było ich ponad trzydzieści!) poza dwoma: pierwszym, zorganizowanym na cel dobroczynny, który najprawdopodobniej odbył się w salonie muzycznym w pałacu przemysłowca Henryka Grogmana, oraz ostatnim, który zorganizowano w Teatrze Wielkim w Łodzi.

Z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina

Z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina

Koncert w Teatrze Wielkim odbył się 30 maja 1975 roku i, jak się okazało, był ostatnim występem artysty nie tylko w Łodzi, ale i w Polsce, a jednocześnie jednym z ostatnich w jego trwającej 80 lat karierze. Rubinstein przyjechał wówczas na zaproszenie Henryka Czyża z okazji podwójnego jubileuszu: 60-lecia powstania orkiestry oraz 30-lecia istnienia Państwowej Filharmonii w Łodzi. Trzy dni pobytu pianisty w rodzinnym mieście były ściśle zaplanowane. Zamieszkał w Grand Hotelu, gdzie do dziś znajduje się apartament jego mienia. Już pierwszego dnia spotkał się z władzami miasta, odbył  próbę z orkiestrą w filharmonii, czyli, jak mawiał, w „starej sali Vogla”, a wieczorem obejrzał spektakl „Operetka” Witolda Gombrowicza z muzyką Tomasza Kiesewettera w reżyserii Kazimierza Dejmka w Teatrze Nowym. Podczas koncertu w Teatrze Wielkim mistrza przyjęto owacyjnie, on sam też nie krył wzruszenia. Sala była wypełniona do ostatniego miejsca, a goście przybyli z całego świata. Rubinstein z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej Państwowej Filharmonii w Łodzi pod batutą Henryka Czyża zagrał dwa koncerty: Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina oraz V Koncert fortepianowy Es-dur op. 73 Ludwiga van Beethovena. Koncert rozpoczęło wykonanie hymnu polskiego oraz Uwertura do opery Halka Stanisława Moniuszki, wykonana przez orkiestrę pod batutą Zdzisława Szostaka.

Józef Kański w recenzji Urok wielkiej sztuki, opublikowanej na łamach „Trybuny Ludu”, pisał:

„Niezwykły był to jubileusz – jedno z tych wyjątkowych artystycznych przeżyć, które na zawsze pozostają w pamięci. (…) Byłoby chyba rzeczą niewłaściwą pisanie z takiego koncertu „zwykłej” recenzji. Można oczywiście kusić się o analizę szczegółów interpretacji. Można mówić o cudownej perlistości i zarazem śpiewności ornamentalnych biegników w Romanzy z chopinowskiego Koncertu f-moll i o przejmującym dramatyzmie jej środkowej części, o tanecznej zwiewności finału w tymże koncercie f-moll czy o żelaznej rytmice i majestatycznej potędze pierwszej części koncertu Es-dur Beethovena, urzekającej poetyczności jego części drugiej i żywiołowym rozmachu finału. Można podziwiać nieprawdopodobną kondycję 89-letniego artysty, który w miarę trwania wieczoru  (…) wydawał się coraz bardziej rozgrzewać i nabierać energii – aż do dodanego na bis Poloneza As-dur, zagranego z potęgą, o jakiej marzyć tylko może wielu młodszych znacznie pianistów. Jednakże szczegóły nie są w tym wypadku ważne.

Co najbardziej pozostało w pamięci, to słynny Rubinsteinowski ton o niebywałej pełni i barwności. (…) Żywiołowe owacje na stojąco najlepiej oddawały uczucia słuchaczy.

Towarzyszyła soliście Orkiestra Filharmonii Łódzkiej pod batutą Henryka Czyża, idealnie wyczuwającego wszelkie niuanse i subtelności jego interpretacji. Jeszcze przedtem zaś drugi dyrygent Filharmonii Zdzisław Szostak poprowadził z powodzeniem uwerturę do Moniuszkowskiej Halki”.

Owacje na stojąco nie były jednak dla artysty zakończeniem pracowitego i wzruszającego dnia.  Po koncercie czekało go trwające do godzin porannych spotkanie z muzykami orkiestry i władzami miasta w restauracji Hotelu Grand. W udzielonym wówczas telewizyjnym wywiadzie, ostatnim w rodzinnym mieście, mówił:

„…Wzruszyłem się. Tyle osób przyjechało z daleka, z Krakowa, Warszawy… No i łódzka publiczność to jest jednak moja publiczność! (…) Ja ciągle mieszkałem w miastach, które mnie uznawały prawie że za obywatela, jak Paryż, jak Nowy Jork, Hollywood, jak Los Angeles… ale wiedziałem, że tam (…) początku mojego nie było. A tutaj, dziwna rzecz – czuję to bardzo głęboko… Jest gdzieś jakieś przeżycie tych pierwszych lat… to strasznie działa na człowieka. To idzie wspólnie z innymi rzeczami od dzieciństwa…(…) to zagrało we mnie bardzo, że nawet grając wczoraj wzruszyłem się bardzo. To jest miasto, gdzie się urodziłem… tutaj pierwsze kroki, pierwsze myśli, pierwsze uczucia… wszystko tu się  stało.”

Afisz uroczystego koncertu z okazji nadania Państwowej Filharmonii w Łodzi imienia Artura Rubinsteina. Z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina

Afisz uroczystego koncertu z okazji nadania Państwowej Filharmonii w Łodzi imienia Artura Rubinsteina. Z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina

Opisywany koncert był ostatnim występem artysty w Polsce. Artur Rubinstein zmarł 20 grudnia 1982 roku. Dwa lata po jego śmierci, 4 kwietnia 1984 roku, Państwowej Filharmonii w Łodzi nadano imię pianisty.

W obchodach tego uroczystego dnia uczestniczyła wdowa po artyście, Aniela Młynarska-Rubinstein. Odsłonięto pamiątkową tablicę na domu przy ulicy Piotrkowskiej 78, w którym Artur Rubinstein spędził dziecięce lata. W Muzeum Historii Miasta Łodzi (dziś Muzeum Miasta Łodzi) otwarto galerię poświęconą pamięci mistrza, eksponującą pamiątki ofiarowane przez jego żonę. Podczas uroczystego koncertu w filharmonii odczytano akt nadania imienia. Solistą wieczoru był Krystian Zimerman, który wykonał  – podobnie jak Rubinstein w 1975 roku – dwa koncerty fortepianowe: Chopina (Koncert f-moll op. 21) i Beethovena (IV Koncert fortepianowy  G-dur op. 58).

 

Przygotowanie informacji z historii Filharmonii Łódzkiej oraz archiwalnych fotografii: Bożena Pellowska-Chudobińska
Opracowanie: Magdalena Sasin

Z

Podziel się na:
  • Drukuj
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Blogplay
  • blogmarks
  • Gwar
  • Poleć
  • Digg

Dodaj komentarz