Odliczanie do setki: dansingi w „Tabarinie”

22 grudnia 2014

Gmach łódzkiej filharmonii. Lata 40. XX w. Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina z archiwum prywatnego Barbary Ligęzy.

Gmach łódzkiej filharmonii. Lata 40. XX w. Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina z archiwum prywatnego Barbary Ligęzy.

Kiedy w 1887 roku inaugurowano działalność Łódzkiego Domu Koncertowego w Łodzi, przeznaczonego po II wojnie światowej na stałą siedzibę łódzkiej  filharmonii, pisano, że jest on jednym z najpiękniejszych, najbardziej okazałych budynków w mieście. Jakże inaczej gmach ten był oceniany sześćdziesiąt lat później! We wrześniu 1951 roku pisano: „Tak szpetnego, odrapanego  frontonu nie ma chyba w całej Łodzi. Jak więc możliwe, żeby taka brzydota kryła takie piękno?… (…) Miary dopełnia lokal byłego ›Tabarinu‹, zamknięty na cztery spusty od niemal trzech lat, brudny od zewnątrz jak fronton Filharmonii.”

Przed wojną i w czasie okupacji nazwę „Tabarin” nosił elegancki  lokal restauracyjny, usytuowany na parterze filharmonicznego gmachu. Nie był on bynajmniej pierwszą restauracją w tym miejscu. Już w lutym 1899 r. dzierżawca tego lokalu, pan Benndorf, informował, iż „do dyspozycji Sz. Gości” są „nowootwarte gabinety oraz codzienne koncerty kapeli Straussa”. Dwanaście lat później mieszczący się tam  kabaret „Ermitaż” anonsował  przedstawienia kabaretowe i zabawy z tańcami. W 1920 r. w tym samym miejscu powstała restauracja „Teatralna”, a jej właściciel, Stanisław Engler, prosił publiczność „o zaszczycenie go względami swymi”. Interes najwyraźniej prosperował dobrze, bo cztery lata później Engler miał już dwie sale: kawiarnianą z cukiernią oraz restauracyjną, w której odbywały się dansingi.

Otwarcie słynnego „Tabarinu” nastąpiło pod koniec listopada 1937 r. W 1946 r. mieściła się w nim Gospoda Artystów, organizująca codziennie dancingi przy akompaniamencie Dwunastki jazzowej – Orkiestry braci Łopatowskich i podwieczorki taneczne. Gospoda ta wydawała obiady na legitymacje związków zawodowych, organizowano w niej także wydarzenia charytatywne, na przykład na rzecz akcji „Pomoc Zimowa”  czy Wojewódzkiego Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Żołnierza.

Niestety, lokal ten nie przeszedł pod zarząd łódzkiej filharmonii wraz z przekazaniem jej gmachu, choć w sierpniu 1953 roku można było oczekiwać, że tak się stanie. Prasa pisała nawet: „… lokal po ›Tabarinie‹ przy ul. Narutowicza 20 przekazany został Filharmonii Łódzkiej. Po przebudowaniu powstaną tutaj: mała sala dla koncertów kameralnych obliczona na 200 miejsc, westybul, szatnia i palarnie. Projektuje się również cofnięcie ściany ›Tabarinu‹ o 6 metrów i utworzenie podcieni od ulicy Narutowicza”. Mimo to przejęcie „Tabarinu” stało pod znakiem zapytania jeszcze w lutym 1957 r. Kierownik artystyczny Filharmonii Henryk Czyż wspominał, iż poważnym ograniczeniem jest dla instytucji brak sali na koncerty kameralne, że „wprawdzie lokal – przejęte sale po dawnym ›Tabarinie‹ w zasadzie istnieje, ale…” To „ale” okazało się znaczące; kiedy dyrekcja filharmonii miała rozpocząć remont i adaptację pomieszczeń, właśnie w nich Spółdzielnia Inwalidów zapragnęła urządzić dla siebie nocny lokal.

O skomplikowanej sprawie „Tabarinu” pisano w łódzkiej prasie w końcu sierpnia 1957, wyrażając nadzieję na szybkie rozwiązanie problemu, gdyż „Filharmonia Łódzka otrzymała już kredyty na opracowanie dokumentacji technicznej przebudowy lokalu”. Rozwiązanie architektoniczne miała przygotować firma „Miastoprojekt” pod kierunkiem inż. Herberta, a rozpoczęcie prac planowano na drugą połowę 1958 r. W rezultacie sala kameralna w tym miejscu powstała dopiero w latach 60.

Na tle problemów z „Tabarinem” toczyła się prężna działalność koncertowa. Henryk Czyż, obejmując stanowisko w styczniu 1957 r., zapowiedział wiele nowości. Raz w miesiącu, w soboty, koncerty miała dawać Orkiestra Rozgłośni Łódzkiej Polskiego Radia pod dyrekcją Henryka Debicha. Pierwszy taki koncert odbył się 23 lutego 1957. Solistami byli: Teresa Żylis-Gara (sopran) oraz Romuald Spychalski (tenor), a konferansjerkę prowadził Janusz Cegiełła, prowadzący w filharmonii dział koncertów kameralnych i estradowych. Wieczór poprzedzający koncert orkiestry radiowej miała wypełniać muzyka kameralna z udziałem znanego solisty.

Henryk Czyż. Fot. Jerzy Neugebauer. Z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina

Henryk Czyż. Fot. Jerzy Neugebauer. Z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina

Zmiany w filharmonii dotyczyły także sposobu zakupu biletów: wprowadzono abonamenty na trzy symfoniczne koncerty w miesiącu. Czyż chciał nawiązać ściślejszą współpracę z chórami szkół muzycznych. Podkreślał konieczność jak najszybszego uregulowania sytuacji istniejącego przy filharmonii chóru amatorskiego, założonego pod koniec 1952 r. przez Władysława Raczkowskiego. Miało to znaczenie zwłaszcza wobec planów rozbudowy repertuaru o pozycje oratoryjno-kantatowe. Z udziałem tego zespołu 7 i 8 grudnia 1957 r. w Łodzi wystawiono oratorium Arthura Honeggera „Król Dawid”, jedno z największych dzieł wokalno-instrumentalnych zaprezentowanych do tej pory łódzkiej publiczności. Z tym utworem po raz pierwszy łódzcy filharmonicy wystąpili poza granicami województwa: w Wielkim Studio Polskiego Radia we Wrocławiu i w auli  Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu z okazji III Międzynarodowego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego.  Było to pierwsze powojenne wykonanie tego dzieła i jednocześnie ogromny sukces łódzkich filharmoników! Recenzenci bardzo chwalili chór, który pracował wówczas pod kierunkiem Tadeusza Kałdowskiego.

Zasługą Henryka Czyża było także zaprezentowanie łódzkiej orkiestry oraz chóru w Filharmonii Narodowej. Koncert, który odbył się 25 kwietnia 1958 roku był w całości był transmitowany przez wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia oraz przez radiostację  „Kraj dla Zagranicy”. Recenzje były znakomite! Krzysztof Mazur napisał m.in.: „Prawdziwą niespodzianką było przyjęcie koncertu przez warszawską publiczność, pełne wyjątkowego uznania i serdeczności. Publiczność warszawska uchodzi za szczególnie chłodną i krytyczną, (…) tym milsza była nie milknąca owacja po każdym utworze, a zwłaszcza pięciokrotne wywoływanie dyrygenta po zakończeniu programu i spowodowanie powtórzenia ostatniej części Symfonii Honeggera”.

Źródła: akta „Łódzka Orkiestra Symfoniczna Spółdzielnia Pracy w Łodzi” z zasobu Archiwum Państwowego w Łodzi; afisze koncertów Państwowej Filharmonii w Łodzi z sezonu 1949/19150, Archiwum Filharmonii Łódzkiej z zasobu Archiwum Państwowego w Łodzi, skan WBP w Łodzi; zbiór informacji dotyczących postaci związanych z łódzką filharmonią, z zasobu Archiwum Filharmonii Łódzkiej.

Przygotowanie informacji z historii Filharmonii Łódzkiej oraz archiwalnych fotografii: Bożena Pellowska-Chudobińska
Opracowanie: Magdalena Sasin

Podziel się na:
  • Drukuj
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Blogplay
  • blogmarks
  • Gwar
  • Poleć
  • Digg

Dodaj komentarz